Krzyż. Symbol i narzędzie cierpienia naszego Odkupiciela Jezusa Chrystusa. Artyści od wieków przedstawiali go w niezliczonych formach. Nie stronił od niego nawet Andy Warhol, najsłynniejsza osobowość sztuki drugiej połowy XX wieku. Jego liczne płótna i grafiki przedstawiające krzyż w różnych kolorach i linearnych kompozycjach to nie tylko znajomy symbol. Podobnie jak jego obrazy Ostatniej Wieczerzy i portrety Jezusa Chrystusa, Warhol postanowił przedstawić ten symbol w różnych kolorach i kompozycjach. Zawsze powtarzany, wielokrotnie. Dlaczego? Warhol, jako chrześcijanin, dobrze znał historię Ostatniej Wieczerzy i obraz śmierci Chrystusa. Rzekome powiedzenie Jezusa „Spodziewaj się zdrady wśród najbliższych!” tak go zaintrygowało, że w jednej z rozmów z bratem Johnem Warhol powiedział: „Wszystko się powtarza. Pory roku, przyjścia i odejścia ludzi, wojny i zabójstwa… ból i zdrada. Czyn Judasza nie był ostatnim. Powtarzał się przez wieki i przynosił tylko cierpienie. Zdrada i cierpienie nawiedzają nas zawsze. Dlatego motyw Ostatniej Wieczerzy i krzyży malowałem wielokrotnie. Nawet gdybym powtarzał to milion razy, to i tak nie wystarczyłoby, ponieważ zdrada i cierpienie nie opuściły tego świata. Pamiętacie, jak moja mama powtarzała nam, że NIE MA PODWÓRKA BEZ KRZYŻA. Cóż, każdy nosi swój krzyż. Może nawet ten na moich obrazach”. Andy Warhol zakończył obszerną serię prac o tematyce sakralnej licznymi płótnami z krzyżami. Pamiątka, wiadomość, ostrzeżenie…?? Odpowiedź na to pytanie należy do każdego odbiorcy. Wierzę, że każdy z nas odnajdzie jego treść bliską intencji i treści Warhola.
Michal Bycko, PhD.
